30 maja 2012

Światowy Dzień bez Tytoniu: rzucając palenie można zyskać jeden pokój

Palacze wydają na tytoń krocie. Rezygnacja z codziennego dymka przez zaledwie jedną osobę w rodzinie pozwala zaoszczędzić około 400 zł miesięcznie. Można w ten sposób nie tylko podreperować domowy budżet, ale też zyskać zdrowie i… dodatkowy pokój – wskazują szacunki Home Broker.

Jutro obchodzony będzie Światowy Dzień bez Papierosa zwany też Światowym Dniem bez Tytoniu. Z tej okazji Home Broker oszacował, ile na wyroby tytoniowe wydaje przeciętny palacz i jak wiele w ten sposób traci. Gdyby przyjąć, że osoba uzależniona wypala dziennie jedną paczkę markowych papierosów, oznaczałoby to wydatek w skali miesiąca na poziomie 380 zł. Kwota ta odpowiada aż 15,6% wynagrodzenia netto statystycznego Polaka (szacunek na podstawie danych GUS za 2011 rok). Pozostawienie tej kwoty w portfelu możne znacznie podreperować domy budżet, zwłaszcza, jeśli z nałogiem zmaga się więcej niż jeden domownik.

Kilkadziesiąt tysięcy do dyspozycji

O ile pozwala na to zdolność kredytowa gospodarstwa domowego, zaoszczędzone 380 zł można przeznaczyć na spłatę kredytu mieszkaniowego. Byłoby tak pod warunkiem, ze kredytobiorca, który jest w stanie płacić o tyle większą ratę, może zaciągnąć odpowiednio większy kredyt. W przypadku kredytu w rodzimej walucie oprocentowanego na 6,4% wzrost raty o 380 zł pozwala zwiększyć kwotę zadłużenia o 61 tys. zł. Byłoby tak w przypadku długu zaciągniętego na 30 lat z ratą równą.

Kawalerka za dymek

Sprawdziliśmy, ile dodatkowych metrów mieszkania można kupić dzięki większej kwocie kredytu. Biorąc pod uwagę ceny transakcyjne z umów zawartych na 10 największych rynkach w ostatnich 12 miesiącach zaoszczędzenie co miesiąc 380 zł pozwalałyby na zakup na kredyt dodatkowych od 8 do nawet 17 m kw. Warto przypomnieć, że górna granica tych widełek odpowiada metrażom najskromniejszych kawalerek. Najwyższy wynik zanotowano w Katowicach i Łodzi, gdzie poziom cen transakcyjnych nieruchomości używanych jest najniższy w gronie badanych miast. Metr przeciętnych „czterech kątów” znajdował tam nabywcę za niewiele ponad 3,5 tys. zł. Kolejnym miastem z relatywnie niskimi cenami mieszkań jest Białystok. Tam przeciętna transakcja zamykała się w ostatnich 12 miesiącach przy cenie metra na poziomie 4,3 tys. zł. W efekcie 61 tys. zł pozwoliłoby tam na zakup dodatkowych 14 m kw. mieszkania.

Za 61 tys. zł najmniej można kupić w Krakowie i Warszawie. W pierwszym przypadku byłoby to 9,8 m kw. przeciętnego mieszkania używanego, a w stolicy 7,7 metrów. Jest to oczywiście wynik relatywnie wysokich cen w tych miastach. Za metr mieszkania używanego w Krakowie płacono w ostatnich 12 miesiącach niecałe 6,3 tys. zł, a w Warszawie prawie 8 tysięcy.


Bartosz Turek
Analityk rynku nieruchomości
Home Broker

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz