30 maja 2012

Za przypomnienie o spóźnionej racie zapłacisz nawet 50 zł

Karne odsetki to najbardziej oczywista, ale też niezbyt dolegliwa kara za spłatę raty kredytu hipotecznego po terminie. Bardziej uciążliwe są przypomnienia wysyłane SMSami i tradycyjną pocztą - zwłaszcza że trzeba za nie płacić. Niewielkie spóźnienie nie wpłynie znacząco na wiarygodność klienta w oczach banku.

Klient podpisujący z bankiem umowę o kredyt hipoteczny zwykle zakłada, że będzie terminowo spłacał wszystkie raty. Życie potrafi jednak zweryfikować takie plany. W czasie wieloletniej współpracy z bankiem może się zdarzyć, że kredytobiorca nie będzie miał z czego zapłacić raty albo z premedytacją spóźni się z przelewem, bo pieniądze będą mu potrzebne na inne wydatki. Jednak do niewielkiego opóźnienia może też dojść bez woli, a nawet bez wiedzy zainteresowanego. Wynika to ze sposobu, w jaki realizowane są przelewy międzybankowe.

Opóźnienie mimo woli

Jeżeli kredytobiorca ma rachunek przeznaczony do spłaty kredytu hipotecznego w innym banku, niż swoje podstawowe konto, musi pamiętać o jego zasilaniu przed terminem wymagalności każdej raty. Takiego przelewu nie da się wykonać w ostatniej chwili. Przelewy międzybankowe są bowiem realizowane każdego dnia roboczego w trzech sesjach. Po zamknięciu trzeciej sesji nie da się już w prosty sposób przesłać pieniędzy do innej instytucji (aby obejść to ograniczenie, trzeba skorzystać z usług zewnętrznej firmy pośredniczącej w realizacji tzw. przelewów błyskawicznych).
Terminy, których trzeba przestrzegać, by zwykły przelew został zrealizowany jeszcze tego samego dnia, różnią się w zależności od instytucji. I tak np. w bardzo pod tym względem przyjaznym Banku BPH aby zdążyć na trzecią sesję, wystarczy zlecić przelew przed godziną 15:30. Na drugim biegunie znajduje się MultiBank. Klienci tej instytucji, którym zależy na tym, by pieniądze trafiły do innego banku jeszcze tego samego dnia, muszą zdążyć z wydaniem dyspozycji przed godziną 13:25. Dyspozycje wydane później zostaną zrealizowane dopiero następnego dnia roboczego - a więc w skrajnym przypadku trzy dni kalendarzowe później (zlecenie wydane w piątek trafi do docelowego banku dopiero w poniedziałek). Ponieważ w momencie przyjmowania dyspozycji przelewu banki nie informują, kiedy będzie ona zrealizowana, ze spłatą raty kredytu można się spóźnić, nawet nie wiedząc o tym.

Odsetki nie takie straszne

Najbardziej naturalną konsekwencją poślizgu w spłacie jest naliczenie przez bank karnych odsetek. Instytucje finansowe zazwyczaj kalkulują je, stosując najwyższą dopuszczalną przez polskie prawo stawkę oprocentowania. Kodeks cywilny określa, że nie może to być więcej niż czterokrotność stopy lombardowej NBP. Wynosi ona obecnie 6,25%. To zaś oznacza, że bank ma prawo pobrać karne odsetki w wysokości nie wyższej niż 25% w skali roku.

Zdecydowana większość instytucji finansowych wykorzystuje w pełni ten limit. Wśród wyjątków można wskazać Credit Agricole, w którym stawka stosowana dla należności przeterminowanych to dwukrotność podstawowego oprocentowania kredytu.

Lepszą wiadomością dla kredytobiorców, którym zdarzy się spóźnić ze spłatą, jest to, że bardzo rzadko podstawą do naliczenia odsetek jest pełna kwota raty. Tak restrykcyjne zasady stosuje np. ING. Jednak znacznie więcej instytucji za podstawę do obliczeń bierze tylko część kapitałową spóźnionej raty. Tymczasem przez pierwsze lata spłaty kredytu rata składa się głównie z odsetek. Na przykład jeśli rata kredytu zaciągniętego na 30 lat wynosi 1500 zł miesięcznie, a do opóźnienia płatności dojdzie po pięciu latach, podstawą do naliczenia odsetek będzie kwota około 300 zł - bo taki jest wtedy udział kapitału w racie kapitałowo-odsetkowej.

W praktyce oznacza to, że jeżeli miesięczna rata wynosi 1500 zł, a bank liczy odsetki od całej tej kwoty, każdy dzień opóźnienia będzie kosztował kredytobiorcę nieco ponad złotówkę odsetek. Gdy podstawą do obliczeń jest sama część kapitałowa, karne odsetki wyniosą zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt groszy dziennie - tym więcej, im później dojdzie do tego wykroczenia. Trudno więc nazwać to bardzo dolegliwą karą.
Tylko dla porządku należy zaznaczyć, że banki nie przewidziały okresu przejściowego dla spóźnialskich i naliczają karne odsetki już od pierwszego dnia spóźnienia. Choć i tu są wyjątki: Bank BPH deklaruje, że naliczanie odsetek zaczyna dopiero po 2-6 dniach od wystąpienia spóźniania. Dokładna data zależy od tego, czy kredyt został udzielony przez GE Money Bank czy przez Bank BPH (te instytucje formalnie połączyły się pod koniec 2009 r.).

Dodatkowe opłaty mogą zaboleć

Bardziej kłopotliwe mogą się okazać prowadzone przez banki działania, których celem jest zdyscyplinowanie kredytobiorcy. Jeżeli pieniądze nie wpłyną w terminie, bank bardzo szybko zaczyna się starać o ich odzyskanie.

Przekazanie sprawy do zewnętrznej windykacji to krok ostateczny. Wcześniej instytucje finansowe starają się na własną rękę skontaktować z klientem, przypomnieć mu o zaległej płatności i nakłonić go do wywiązywania się z podjętych zobowiązań. Dla klientów takie działania oznaczają nie tylko niezbyt przyjemny kontakt z pracownikiem banku, ale także wymierne koszty.

Pierwszego sygnału ze strony banku można się spodziewać nawet następnego dnia po dacie wymagalności raty, która nie została zapłacona (tak szybko przypomina o sobie Credit Agricole). Inne banki kontaktują się z klientem po raz pierwszy nieco później, ale też przed upływem tygodnia od daty zaległej płatności. Na tym etapie banki zakładają jeszcze, że po stronie klienta nie ma złej woli, opóźnienie wynika tylko z tego, że zapomniał o terminie płatności, więc należy mu o nim jak najszybciej przypomnieć. Pierwsze takie przypomnienie - najczęściej telefoniczne lub w postaci wiadomości SMS - zazwyczaj jest bezpłatne. Jednak gdy po pierwszym kontakcie ze strony banku klient dalej nie spłaci raty i konieczne będą kolejne przypomnienia, klientowi zostanie już wystawiony rachunek za takie działania banku. I tak np. w Millennium monit telefoniczny kosztuje 15 zł, monit przesłany listem – 25 zł, a wystawienie wezwania do zapłaty to koszt 20 zł. W Kredyt Banku koszt wysłania upomnienia oraz wezwania do zapłaty to 50 zł za dokument. Bank sięga po te środki - odpowiednio - po 21 dniach i po 31 dniach opóźnienia w spłacie, jeżeli nieskuteczne okażą się zastosowane wcześniej środki perswazji. 15 zł lub 25 zł pobiera za monit windykacyjny Bank BPH. Także ta instytucja wcześniej przypomina o zaległej razie na inne sposoby: m.in. telefonicznie i mailowo. 20 zł za pismo z upomnieniem zapłaci klient ING (taki dokument nie jest wysyłany, jeżeli zaległość nie przekracza 100 zł), zaś 25 zł - klient BZ WBK. Natomiast cennik Credit Agricole przewiduje za korespondencję związaną z nieterminową spłatą opłatę w wysokości 15 zł. W repertuarze środków nacisku stosowanych przez tę instytucję jest także "wyjazd interwencyjny", wyceniony na 50 zł.

Gorsza opinia o kliencie

Opóźnienia w płatnościach są też odnotowywane w systemach informatycznych banków. Przedstawiciele tych instytucji zgodnie przyznają, że kilkudniowe spóźnienia, które zdarzają się sporadycznie, nie powinny w zasadniczy sposób wpłynąć na ocenę wiarygodności klienta ani na stosowane wobec niego procedury. Jednorazowa wpadka nie sprawi, że bank zakwalifikuje klienta do grupy podejrzanych czy szczególnie starannie monitorowanych. Poważniejsze konsekwencje będzie miało dopiero opóźnienie dłuższe niż 30 dni, które sprawia, że status kredytu w BIK zmienia się na gorszy. To zaś może utrudnić lub wręcz uniemożliwić zaciąganie kolejnych zobowiązań kredytowych.


Piotr Ceregra, Powszechny Dom Kredytowy
Magdalena Piórkowska, Home Broker

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz