11 czerwca 2012

Sprawdź opłaty na swoim ROR, możesz zyskać kilkaset złotych

Nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie może przepłacać osoba, która od lat korzysta z tego samego ROR. Zmieniając stary rachunek na nowy (w tym samym banku) mogłaby otrzymać znacznie lepsze warunki. Banki zniechęcają jednak do takiej zamiany – prowizja może wynieść nawet 50 zł.

Rozdział bankowych tabel prowizji, w którym opisane są produkty wycofane z oferty to dla bardzo wielu klientów najważniejsza część tego dokumentu. Choć banki bardzo chętnie chwalą się w reklamach nową ofertą, to wiele osób wciąż korzysta z rachunków otwartych przed laty. Wprowadzenie nowych, znacznie lepszych kont i wycofanie ze sprzedaży starych oznacza bowiem tylko tyle, że nie są one już proponowane nowym klientom. Dotychczasowi nadal używają tych rachunków, dopóki sami nie podejmą decyzji o ich zamknięciu lub przekształceniu w inne konto.

Nowe konta tańsze o kilkadziesiąt złotych

Banki nie narzucają ani nawet nie sugerują takiej zmiany - to posiadacz rachunku musi sam zadbać o swoje pieniądze. Często jednak tego nie robi, bo albo nie jest świadomy jak szybko bankowa oferta się zmienia, albo nie ma czasu na zamykanie jednego rachunku i otwieranie drugiego, albo po prostu przyzwyczaił się do swojego konta. W efekcie w dobie coraz bardziej popularnych darmowych rachunków internetowych może słono płacić za swoje konto w banku. Według szacunków Powszechnego Domu Kredytowego, różnice w miesięcznych kosztach utrzymania ROR-ów, które wyszły już z oferty i tych aktualnie dostępnych, mogą sięgać nawet 30-40 zł. W skali roku daje to kwotę 360-480 zł. Dlatego sprawdzić jakie warunki prowadzenia kont proponuje nasz bank nowym klientom, nie mówiąc już o porównaniu opłat jakie ponosimy z ofertą innych banków. 

Najwięksi bardzo poprawili ofertę

W dwóch największych bankach różnice między kontami osobistymi oferowanymi teraz i kilka lat temu są drastyczne. W PKO BP do marca 2011 r. podstawowym rachunkiem proponowanym klientom było Superkonto. Jego prowadzenie kosztuje 6,9 zł miesięcznie, dodatkowo trzeba zapłacić 2 zł miesięcznie za korzystanie z bankowości internetowej, 24 zł rocznie za kartę do konta i 50 gr za każdy przelew zlecany przez Internet. Posiadacze tych rachunków mogą bez prowizji podejmować gotówkę z bankomatów trzech wskazanych sieci (PKO, BZ WBK, eService).

Natomiast w nowej ofercie kont, sprzedawanej od nieco ponad roku, można znaleźć dwa ciekawsze produkty. Bezpośrednim następcą Superkonta jest Superkonto Oszczędne. Opłata za jego prowadzenie pozostała bez zmian, za kartę płaci się 3,5 zł miesięcznie zamiast 24 zł rocznie, nie ma za to dodatkowej opłaty za korzystanie z bankowości internetowej. Łączny koszt korzystania z rachunku jest więc podobny do Superkonta ze starej oferty, jednak zakres – znacznie szerszy, bo opłata abonamentowa obejmuje korzystanie ze wszystkich krajowych bankomatów. Tańszą propozycją jest Konto za Zero - bezpłatne w zakresie podstawowych czynności, o ile jego posiadacz zapewni systematyczne wpływy na rachunek na poziomie minimum 1500 zł miesięcznie. Wydanymi do niego kartami można wypłacać pieniądze z bankomatów trzech sieci, udostępnianych także posiadaczom starych Superkont. W efekcie posiadacz rachunku starego typu, który trzykrotnie w miesiącu podejmuje gotówkę z obcego bankomatu, płaci bankowi co miesiąc prawie 20 zł więcej, niż posiadacz Superkonta Oszczędnego.

W Pekao SA równolegle obowiązują nawet nie dwa, ale trzy cenniki (jeden z nich to oferta dla klientów przejętych z Banku BPH podczas fuzji obu instytucji). Nowa oferta rachunków jest dostępna od około trzech lat. Szczególnie godnym uwagi produktem jest teraz Eurokonto Mobilne. Według podstawowego cennika kosztuje 5,99 zł miesięcznie, ale gdy klient spełni prosty warunek (500 zł wpływów miesięcznie), bank nie pobierze tej opłaty. Warunkowa jest też opłata za kartę (3,99 zł miesięcznie) – bank obniża ją do zera pod warunkiem wykonania czterech płatności w okresie rozliczeniowym. Dodatkowe koszty, o których musi pamiętać posiadacz rachunku, to 1 zł mies. za korzystanie z tokena lub 0,2 zł za każdy  SMS autoryzacyjny. Darmowe są za to przelewy internetowe, korzystanie z własnych bankomatów banku, urządzeń Euronetu i dwie wypłaty miesięcznie z innych sieci.

Podstawowe konto ze starej oferty oferuje to samo, ale drożej. Opłata za jego prowadzenie to 8,5 zł miesięcznie (pobierana bezwarunkowo), identyczne są koszty zabezpieczeń, złotówkę płaci się za każdy przelew internetowy, a niecałe 3 zł miesięcznie – za kartę (bank przewidział zniżkę dla aktywnych do 99 groszy miesięcznie). Natomiast zasady korzystania z bankomatów są mniej korzystne – bank nie oferuje darmowych wypłat z obcych urządzeń. Posiadacz takiego rachunku powinien więc albo zrezygnować z wypłat z obcych urządzeń, albo zmienić rachunek, albo pogodzić się z faktem, że co miesiąc niepotrzebnie płaci bankowi prawie 40 złotych.

Premie tylko dla nowych klientów

Bank numer 3 na rynku pod względem liczby rachunków osobistych, czyli mBank, ma tylko jeden typ ogólnodostępnego konta osobistego, a kształt tego produktu nie zmieniał się zasadniczo od początku działania tej instytucji. Jej klienci nie mają więc powodu, by zmieniać rodzaj konta. Inaczej wygląda to w przypadku kolejnej instytucji w zestawieniu najpopularniejszych, czyli BZ WBK. Oferowany obecnie podstawowy produkt, czyli konto Wydajesz&Zarabiasz, jest prowadzone bezpłatnie pod warunkiem zasilania go kwotą 1000 zł miesięcznie (7 zł gdy brak wpływów). Opłata za kartę (5 zł miesięcznie) jest pobierana bezwarunkowo. Jednak w tej cenie klienci otrzymują dwie podstawowe korzyści: bezprowizyjny dostęp do całej krajowej sieci bankomatów i zwrot 1 proc. kwot wydanych kartą debetową. Pewną niedogodnością jest niewielka opłata za szósty i każdy kolejny SMS autoryzacyjny w miesiącu (0,2 zł) i 0,5 zł za każdy przelew internetowy. Jednak te nieprzyjemne opłaty bank pobiera także od posiadaczy starych typów kont, w tym Konta 24, które przez lata było podstawowym elementem oferty BZ WBK. Jednak ten rachunek kosztuje 8 zł miesięcznie, a opłaty nie da się uniknąć. Koszt karty jest wprawdzie niższy, jednak za darmo korzysta się tylko z własnych bankomatów banku, a w ofercie nie ma usługi moneyback. Modelowy klient, który nie tylko korzysta z obcych bankomatów, ale też płaci kartą 800 zł miesięcznie, na posiadaniu starego rachunku traci 27 zł miesięcznie.

Stara oferta Banku Millennium (łącznie prowadzi około 1,5 mln rachunków) to Konto Osobiste za 7 zł miesięcznie i Konto Osobiste Premium za 15 zł miesięcznie. Oba mogą być prowadzone bez opłaty, ale tylko wtedy, gdy średnie saldo na rachunku przekracza 5 tys. zł. Posiadacze tańszego z kont mogą bez opłat korzystać tylko z bankomatów należących do banku, dodatkowo muszą pamiętać o 50 gr. Opłaty za każdy przelew zlecany przez Internet (w innych kanałach są zdecydowanie droższe). Opłata za Konto Osobiste Premium obejmuje już podejmowanie gotówki ze wszystkich bankomatów i wykonywanie przelewów internetowych.

Znacznie ciekawsze są rachunki wprowadzone do oferty później: Konto Internetowe oraz Dobre Konto. Pierwszy z nich pozwala korzystać bez opłat tylko z własnych bankomatów banku, za to jest prowadzony za darmo (bez konieczności spełniania dodatkowych warunków), nie są pobierane prowizje za internetowe przelewy, z opłaty za kartę zwalnia już 100 zł obrotów bezgotówkowych miesięcznie, a dodatkowym bonusem jest zwrot 1 proc. kwot wydanych kartą. Jeszcze korzystniejsze może się okazać Dobre Konto. Jest prowadzone za darmo, jeśli jest regularnie zasilane kwotą przynajmniej 1000 zł miesięcznie, a jego posiadacz choć raz w miesiącu płaci kartą. Nie ma też opłat za kartę, wypłaty z krajowych bankomatów ani za internetowe przelewy. Główną atrakcją tej oferty jest zwrot 3 proc. kwot wydanych kartą na stacjach benzynowych, w super- i hipermarketach oraz w sklepach spożywczych. Klient, który co miesiąc zostawia w takich punktach 500 zł, a dodatkowo korzysta z bankomatów różnych sieci, niepotrzebnie płaci za rachunek 15-25 zł miesięcznie (zależnie od typu konta) zamiast otrzymać od banku 15 zł premii. Strata może więc sięgać aż 40 zł.

Konto w Planie Standardowym w Banku BGŻ kosztuje 6,9 zł miesięcznie (opłatę znosi dopiero średnie saldo powyżej 7 tys. zł – a tyle nie opłaca się trzymać na koncie osobistym). Opłata za korzystanie z karty wynosi 4 zł miesięcznie, jednak łatwo obniżyć ją do zera na podstawie obrotów. Kolejne 4 zł miesięcznie trzeba zapłacić za możliwość korzystania bez prowizji z całej krajowej sieci bankomatów. Znacznie bardziej opłaca się korzystać z rachunku w planie taryfowym Konto Plus, do którego bank dokłada program premiowy. Jedyny stały koszt to 5 zł lub 8 zł miesięcznie za kartę (w zależności od obrotów). Najatrakcyjniejszym punktem tej oferty jest wypłacana przez bank co miesiąc premia finansowa o wartości 1% wpływającej na konto pensji, emerytury lub renty (nie więcej niż 50 zł miesięcznie). Bank zastrzega jednak, że program premiowy nie jest stałym elementem oferty dla posiadaczy Konta Plus, a jedynie promocją, która może się w każdej chwili zakończyć.

Brak prowizji za wypłatę gotówki staje się standardem

Podstawowym elementem oferty kolejnego dużego gracza, jakim jest ING, długo było Konto Klasyczne (8 zł miesięcznie), obecnie różnym grupom klientów bank proponuje Konto z Lwem Direct (prowadzenie za darmo) i Konto z Lwem Komfort (10 zł). Wszystkie trzy rachunki mają kilka wspólnych elementów. Bank nie nalicza opłat za przelewy internetowe (te zlecane w placówkach kosztują 5-9 zł za operację, zależnie od typu konta), zaś cennikowa opłata za korzystanie z karty debetowej to 7 zł miesięcznie. Jednak by jej uniknąć, wystarczy wydawać bezgotówkowo przynajmniej 100 zł miesięcznie. Podstawową różnicą między starą i nową ofertą są jednak zasady dostępu do bankomatów. Oba nowe rachunki pozwalają na bezprowizyjne wypłaty z całej krajowej sieci bankomatów, posiadacze konta starego typu mają taką możliwość tylko w urządzeniach należących do ING. Trzy wypłaty w obcym bankomacie miesięcznie w połączeniu z opłatą za prowadzenie takiego konta w ich przypadku oznaczają stratę 26 zł.

Ciekawe przykłady tego, jak bardzo nowe oferta może być atrakcyjniejsza od starej, można znaleźć i w instytucjach o nieco mniejszym udziale w rynku. I tak Bank BPH jeszcze kilka lat temu sprzedawał przede wszystkim dwa rodzaje kont osobistych: podstawowe, czyli Srebrny Sezam za 9,99 zł miesięcznie i droższy Sezam Max za 13,99 zł. Z rachunkami wiążą się dodatkowe opłaty: np. posiadacze rachunku Srebrny Sezam płacą 35 po groszy za szósty i każdy kolejny SMS służący do autoryzowania zleceń wydawanych przez Internet oraz 2,99 zł lub 5,99 zł miesięcznie za kartę do konta (do niższej stawki uprawnia aktywność mierzona liczbą wykonanych przez klienta transakcji bezgotówkowych). Z kolei posiadacze kont Sezam Max dopłacają za obsługę karty 29,99 zł rocznie. Oba konta są raczej kosztowne jak na dzisiejsze standardy, jednak Sezam Max w zamian za wysoką opłatę daje przynajmniej możliwość podejmowania za darmo gotówki z dowolnego krajowego bankomatu. Posiadacze Srebrnego Sezamu mają do dyspozycji tylko urządzenia należące do banku oraz sieć Euronet.

Spośród rachunków, jakie znalazły się w ofercie Banku BPH później, dwie wyróżniające się propozycje to rachunki Sezam Direct oraz Konto Kapitalne. Konto Kapitalne w ramach jednak opłaty w wysokości 9,99 zł oferuje niemal kompletny pakiet usług - w tym przelewy zlecane w oddziałach oraz możliwość korzystania z całej krajowej sieci bankomatów. Natomiast Sezam Direct pozwala wypłacać gotówkę równie swobodnie, jednak jego posiadacze muszą jednak pamiętać o warunkowej opłacie za używanie karty (jest znoszona po wykonaniu czterech płatności miesięcznie za aktywność) i o tym, by przelewy zlecać tylko przez Internet. Rekompensuje im to jednak brak miesięcznej opłaty. Klient wykonujący modelowy zestaw operacji za przywiązanie do starego konta przepłaca więc do 30 zł miesięcznie.

Podobnie jest i w mniejszych instytucjach. Jeżeli bank działa na rynku na tyle długo, że przebudowywał już ofertę kont osobistych, to z pewnością wprowadzał zmiany na lepsze, jeśli debiutował późno – to startował już z dobrą ofertą. Aby z nowym kontem osobistym można było zaistnieć na rynku, musi ono oferować więcej niż rachunki sprzedawane kilka lat temu. W praktyce oznacza to, że taki rachunek zazwyczaj zapewnia bezpłatne prowadzenie lub bezprowizyjny dostęp do całej krajowej sieci bankomatów, a niekiedy – obie te korzyści. Rachunki bez miesięcznej opłaty zapewniające darmowy dostęp do całej krajowej sieci bankomatów można znaleźć np. w Deutsche Banku, Eurobanku czy Idea Banku.

Zamiana nie zawsze jest możliwa

Posiadanie konta niedawno wprowadzonego do oferty banku niemal zawsze będzie się opłacało bardziej, niż korzystanie z rachunku ze starej oferty. Pewnym problemem może się jednak okazać przeprowadzenie takiej zmiany. Posiadacz rachunku może go w każdej chwili zamknąć i założyć nowe konto, już z innym numerem. To jednak mało praktyczne rozwiązanie. O zmianie konta należy poinformować m.in. pracodawcę, urząd skarbowy, trzeba wtedy od nowa zdefiniować stałe zlecenia i polecenia zapłaty, zaś przed zamknięciem starego konta dobrze jest zapisać bazę kontrahentów i zarchiwizować historię rachunku. Taka operacja jest więc dość skomplikowana. Znacznie prościej byłoby zachować dotąd używany numer konta i tylko przejść na rozliczanie się z bankiem według nowego planu taryfowego. Technicznie nie jest to trudne - powinna wystarczyć jedna wizyta w placówce. Jednak w praktyce banki wprowadzają pewne ograniczenia lub opłaty. I tak np. w PKO BP zmiana typu konta osobistego z zachowaniem dotąd używanego numeru to wydatek 50 zł. W BGŻ taka zmiana jest bezpłatna – ale tylko wtedy, gdy klient zmienia konto z tańszego na droższe. Ruch w drugą stronę to już wydatek 50 zł. Aktywnemu klientowi, który co miesiąc wykonuje kilka dodatkowo płatnych operacji na rachunku, taki wydatek zwróci się już po dwóch-trzech miesiącach.

ING i BZ WBK deklarują, że rachunek można przepisać do innej taryfy bezpłatnie. Podobnie jest w BPH – tu jednak zmiana dotąd używanego konta na rachunek Sezam Direct jest niestandardową procedurą i bank zgadza się ją przeprowadzić tylko w szczególnych przypadkach. Natomiast w Millennium zmiana jest teoretycznie możliwa, jednak nie ma sensu, bo docelowym rachunkiem nie może być żaden z najlepszych produktów banku – czyli Konto Internetowe ani Dobre Konto. Taki rachunek można otworzyć tylko oprócz albo zamiast dotychczas posiadanego.

Numer konta wpisany do umowy kredytowej

Szczególną czujność powinny zachować osoby, które chciałyby zlikwidować lub zmienić typ rachunku, który został wskazany jako służący do obsługi kredytu hipotecznego. Przed wykonaniem takiego ruchu trzeba uważnie przestudiować zapisy umowy kredytowej. Bardzo często banki obniżają marżę kredytu pod warunkiem posiadania i regularnego zasilania konta osobistego w tej instytucji. Wtedy likwidacja rachunku oznaczałaby duży wzrost kosztów obsługi kredytu. Ograniczenia mogą jednak iść dalej. Już sama zmiana numeru konta służącego do obsługi kredytu może się wiązać z koniecznością aneksowania umowy kredytowej – a taki aneks może kosztować 150 zł (BGŻ), 200 zł (Kredyt Bank) czy nawet 500 zł (Millennium). W skrajnym wypadku umowa może nakazywać posiadanie określonego typu konta i nawet zmiana jego rodzaju wymaga podpisania aneksu.

Piotr Ceregra, Powszechny Dom Kredytowy
Magdalena Piórkowska, Home Broker

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz