29 maja 2013

Stabilizacja najpewniejszym scenariuszem dla rynku mieszkaniowego

Niskie stopy procentowe wspierają popyt na mieszkania. Do zakupów zachęcają zarówno tani kredyt, jak i niskie oprocentowanie pieniędzy ulokowanych w bankach. Z drugiej strony w ryzach ceny mieszkań trzyma wątły rozwój rodzimej gospodarki i duża liczba niesprzedanych lokali. Bardzo prawdopodobne, że w obliczu pojedynku tych stron rynku ceny pozostaną w najbliższym czasie na niezmienionym poziomie.

Maj nie przyniósł dużych zmian na rynku mieszkaniowym. Wciąż pomimo rekordowo tanich kredytów nie widać dynamicznego wzrostu popytu i spory udział mają transakcje gotówkowe. Zmienić to mogłyby dopiero pozytywne dane o wzroście gospodarczym, który pozwoliłby na tworzenie nowych miejsc pracy i realny wzrost wynagrodzeń.

Ceny szybko rosnąć nie będą

Kolejną kotwicą, która nawet w przypadku mało prawdopodobnego scenariusza ożywiania na rynku kredytowym mogłaby utrzymać ceny mieszkań w ryzach, jest utrzymująca się spora podaż mieszkań. Zgodnie z danymi firmy doradczej REAS, na sześciu największych rynkach (Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Trójmiasto i Łódź) podaż można szacować na 50,5 tys. mieszkań. To przy obecnym poziomie sprzedaży wystarczyłoby na najbliższe 1,5 – 2 lat. Choć wynik ten jest lepszy niż pod koniec zeszłego roku, to trzeba pamiętać, że neutralną sytuacją dla rynku jest dopiero podaż, której upłynnienie zajmuje ok. roku.

… ale i spadać nie powinny

Z drugiej strony nie można pominąć faktu, że na rynku z dużą mocą uaktywnili się inwestorzy. Do lokowania kapitału na rynku mieszkaniowym skłania ich możliwość realizowania przychodów z wynajmu na poziomie 5 – 7% wartości nieruchomości w skali roku. To znacznie lepszy wynik niż możliwy do uzyskania na lokatach. Nie bez znaczenia dla rynku jest też fakt, że tani kredyt może skłaniać do zakupów mieszkań samych najemców, którzy coraz częściej kwotą obecnie płaconego miesięcznego czynszu mogliby pokryć całą miesięczną ratę kredytu zaciągniętego na zakup podobnego lokum oraz opłaty eksploatacyjne własnych "czterech kątów".

Oba te czynniki powodują, że bardzo prawdopodobne jest zatrzymanie trwającego już ponad 5 lat trendu spadkowego cen. Potwierdzać mogłyby to dane Open Finance i Home Broker, z których wynika, że w tym roku przeciętne "M" w dużym mieście zyskało na wartości względem grudnia ubiegłego roku 6,1%. W dużej mierze może być to jednak pokłosie zakończenia programu „Rodzina na swoim”, który premiował zakup mieszkań tańszych i w ten sposób wpływał na przeciętną cenę transakcyjną. W opinii doradców Home Broker i Lion’s House, których co miesiąc pytamy o ile w ich ocenie mogą zmienić się ceny mieszkań w perspektywie kolejnych 12 miesięcy, przewidywana w maju zmiana to 1,2% w górę. Najczęściej powtarzającą się prognozą jest jednak stabilizacja cen na dziś obserwowanym poziomie.


Rekordowo tani kredyt

Za gros optymizmu przedstawionej prognozy odpowiada sytuacja na rynku kredytowym. Pożyczając dziś 300 tys. zł na 25 lat (z marżą 1,5%) trzeba się liczyć z ratą na poziomie 1624 zł miesięcznie. Dla porównania w sierpniu 2012 roku (wtedy zapowiedzi RPP zapoczątkowały spadki stawek WIBOR) było to 2046 zł, czyli o ponad 400 zł miesięcznie więcej. Co więcej, kontrakty terminowe na stopy procentowe (FRA) sugerują, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dalsza korekta w tym zakresie. Za 9 miesięcy WIBOR 3M może być notowany na poziomie niespełna 2,4%. Oznaczałoby to, że rata wcześniej wspomnianego kredytu mogłaby spaść do poziomu 1560 zł miesięcznie. Nawet jeśli dziś efektów tych zmian jeszcze nie widać, to spadek kosztu kredytu bez wątpienia wpłynie pozytywnie na skalę popytu na mieszkania.


Bartosz Turek
Analityk rynku nieruchomości
Home Broker

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz