31 maja 2013

Własna kawalerka zamiast papierosa

Wypalanie codziennie paczki markowych papierosów kosztuje miesięcznie 400 zł. Gdyby pieniądze te przeznaczyć na obsługę kredytu hipotecznego, możliwe byłoby zadłużenie się na 81 tys. zł - wynika z szacunków Home Broker. Kwota ta wystarczy w części miast wojewódzkich na zakup mieszkania.

Dziś obchodzony jest Światowy Dzień bez Tytoniu. Jest to idealna okazja, aby przyjrzeć się wydatkom palaczy i pokazać jak wiele tracą przez swój nałóg. Gdyby przyjąć, że osoba uzależniona wypala dziennie jedną paczkę markowych papierosów, oznaczałoby to wydatek w skali miesiąca na poziomie około 400 zł. Kwota ta odpowiada aż 14,6% wynagrodzenia netto statystycznego Polaka (szacunek na podstawie danych GUS za kwiecień 2013 rok o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw). Gdyby pieniądze te zostały w domowym budżecie oznaczałyby spory spadek kosztów, szczególnie, jeśli z nałogiem zmaga się więcej niż jeden domownik.

Palenie warte 81 tysięcy złotych

O ile pozwala na to zdolność kredytowa gospodarstwa domowego, zaoszczędzone 400 zł można przeznaczyć na spłatę kredytu mieszkaniowego. Byłoby tak pod warunkiem, że kredytobiorca, który jest w stanie płacić o tyle większą ratę, może zaciągnąć odpowiednio większy kredyt. W przypadku kredytu w rodzimej walucie oprocentowanego na 4,3% (średnie oprocentowanie deklarowane przez banki) wzrost raty o 400 zł pozwala zwiększyć kwotę zadłużenia o 81 tys. zł. Byłoby tak w przypadku długu zaciągniętego na 30 lat z ratą równą. Trzeba jednak podkreślić, że fakt palenia papierosów nie wpływa na wyliczaną przez banki zdolność kredytową. Nie biorą one bowiem pod uwagę kosztów z tym związanych.


Zamiast dymka własne "M"

Sprawdziliśmy, ile dodatkowych metrów mieszkania można kupić dzięki większej kwocie kredytu. Biorąc pod uwagę ceny transakcyjne z umów zawartych na 10 największych rynkach w ostatnich 12 miesiącach,zaoszczędzenie co miesiąc 400 zł pozwalałyby na zakup na kredyt dodatkowych od 12,4 do nawet 21,6 m kw. Górna granica tych widełek odpowiada metrażom kawalerek. Najwyższy wynik zanotowano w Katowicach i Łodzi, gdzie poziom cen transakcyjnych nieruchomości używanych jest najniższy w gronie badanych miast. Metr przeciętnych „czterech kątów” znajdował tam nabywcę za mniej niż 3,9 tys. zł. Kolejnym miastem z relatywnie niskimi cenami mieszkań jest Szczecin. Tam przeciętna transakcja zamykała się w ostatnich 12 miesiącach przy cenie metra na poziomie niższym niż 4,2 tys. zł. W efekcie 81 tys. zł pozwoliłoby na zakup dodatkowych 19,5 m kw. mieszkania.

Najmniej za 81 tys. zł można kupić w Krakowie i Warszawie. W pierwszym przypadku byłoby to 14 m kw. przeciętnego mieszkania używanego, a w stolicy 12,4 metrów. Jest to oczywiście wynik relatywnie wysokich cen w tych miastach. Za metr mieszkania używanego w Krakowie płacono w ostatnich 12 miesiącach niecałe 5,8 tys. zł, a w Warszawie prawie 6,6 tysięcy.

Bartosz Turek
Analityk rynku nieruchomości
Home Broker

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz